PODOBNO KAŻDY MOŻE.
PODOBNO KAŻDY MOŻE.

Wydaniem upragnionej decyzji przez organ państwowego nadzoru lotniczego o wpisaniu do rejestru statków powietrznych tego konkretnego śmigłowca typu R-44, zakończył się długi, bo trwający wiele miesięcy, proces legalizacji i dopuszczenia do użytkowania w polskiej przestrzeni powietrznej tej wielozadaniowej maszyny. Połączyło się to w czasie również z decyzją szefa krajowego systemu ratowniczego o nadaniu jej numeru operacyjnego. Warto przypomnieć, że śmigłowiec ten stanowi nietypową darowiznę, jaka w ubiegłym roku, za sprawą anonimowego obywatela Kataru polskiego pochodzenia, trafiła do tutejszej Jednostki. Przez długi okres, mimo pełnej sprawności technicznej, stanowił on depozyt organów celno-skarbowych. Prócz wymogów formalnych, u podstaw tak nieprzejednanego stanowiska władz blokujących korzystanie z tej darowizny, legł zapewne  brak precyzyjnej interpretacji niektórych przepisów, co wobec wyrażonej notarialnie ostatniej woli darczyńcy o przeznaczeniu tego specjalnego sprzętu do wyłącznej, osobistej dyspozycji komendanta tutejszej Jednostki, miało szczególnie istotne znaczenie. Taki stan rzeczy, z przyczyn formalnych, w żaden sposób nie mógł również zyskać akceptacji Jego wyższych przełożonych.  Wreszcie, po pokonaniu wielu urzędniczych przeszkód uziemiony helikopter wystartował i okazał się niezwykle przydatny w prowadzeniu działań operacyjnych oraz poszukiwawczych i lotniczego rozpoznania zagrożeń. Był wielokrotnie wykorzystywany również do wywożenia skoczków spadochronowych i wykonywania wachlarza innych operacji lotniczych o różnym, niekiedy też niejawnym charakterze. I w tym miejscu w sposób gwałtowny i niemal brutalny urywa się ta fascynująca opowieść  jednego z pilotów pełniącego w dniu służbę podoficera dyżurnego bazy. Za sprawą panującej monomanii nieszczęśnika zmorzył głęboki sen, pełen dziwnych omamów i marzeń  o  śmigłowcu dla JPR. Podobno do rzeczywistości powrócił dopiero – i to nie na skutek warkotu silnika startującej właśnie aerodyny-na głos przybyłego, w celach inspekcyjnych komendanta.  Wszystko jednak uszło Mu płazem, bo ten też jest zdania, że marzenia nic nie kosztują, bynajmniej Jednostkę.