POD PANCERZEM NIE BYŁO IM DUSZNO
POD PANCERZEM NIE BYŁO IM DUSZNO

Zanim ruszyli na długo oczekiwane wakacje, ostatnie dni upływającego właśnie roku szkolnego spędzili niezwykle pracowicie i to w dość nietypowy sposób.  Co prawda, już z dala od murów macierzystej „Alma Mater”, ale wciąż w szkolnych strukturach. Tu przysłowiowe tornistry zamienili na wojskowe plecaki, a pióra, jak by to wieszcz rzekł, – na błyszczące karabiny. To uczniowie pierwszej klasy „lubańskiej wojskówki” z Zespołu Szkół Ponadgimnazialnych – popularnego KZL-u, w te dnia opanowali Barytowe Wzgórza, a  konkretnie- zlokalizowany tam poligon i bazę lotniczą Jednostki Poszukiwawczo-Ratowniczej. Tradycyjnie, tak jak poprzednie roczniki, i tym razem podopieczni mgr  Moniki Meli do Złotoryi zostali podwiezieni przez zaprzyjaźnionych pograniczników,  a dalsze 20 kilometrów pokonali już „z tzw. buta” i to w czasie zaledwie dwóch godzin. Program Przysposobienia Wojskowego I st., od lat obowiązujący w Jednostce Poszukiwawczo-Ratowniczej, prócz działań typowo unitarnych wg odwiecznej zasady: „pod górkę, pod słonce i pod wiatr”, obejmuje między innymi wyszkolenie ogniowe tj. podstawy bronioznawstwa oraz wykonywanie strzelań z pięciu rodzajów broni. Natomiast kierowane przez st. kdt. Jakuba Cieleckiego zajęcia taktyczne, niestety opłacone sporą ilością otarć i „żołnierskiego” potu, koncentrowały się na marszach ubezpieczonych, maskowaniu i skrytym pokonywaniu terenu. Ćwiczono też pewne elementy rozpoznania oraz przenikania w ugrupowanie nieprzyjaciela. Podobnie było na ćwiczeniach z obrony przed środkami masowego rażenia oraz rozpoznania chemicznego, choć tam- obecnym dodatkowo towarzyszył  płacz, szczególnie w czasie treningu w komorze gazowej. Pewne wytchnienie dla uczestników tego maratonu wyszkoleniowego stanowił czas poznawania tajników minerstwa, pod okiem kdt. inst. Sabiana Węglińskiego oraz tzw. medycyny pola walki, gdzie ćwiczeniami kierowały st. kdt. Weronika Prosiewiczst. kdt. Aleksandra Mielnik. W tzw. międzyczasie odbył się nocny marsz do rejonu „rozśrodkowania”.  Największym powodzeniem cieszyły się jednak zajęcia z budowy, obsługi i eksploatacji kołowego transportera opancerzonego, prowadzone przez mł. asp. inż. Tomasza Ślizaka, w ramach których odbywała się również nauka jego kierowania. Dla większości z uczestników był to pierwszy w życiu kontakt z prowadzeniem pojazdu, i to na dodatek ponad 16-tonowego monstrum. Ale wszyscy dali radę: maszyna, poligonowe bezdroża, instruktorzy, no i oczywiście świeżo upieczeni „kierowcy pancerni”. Później do zaliczenia pozostał im jeszcze marszobieg z bronią na 3 km, nocne strzelanie amunicją smugową, a rano test z wiedzy wojskowej. Najwyższa lokata z wyszkolenia i tytuł prymusa kursu stał się udziałem Szymona Chrząszcza, natomiast drugie i trzecie miejsce przypadło Jakubowi BielińskiemuKatarzynie Burak. Na zakończenie kursu, Komendant Jednostki stwierdził, że KZL-owcy, już tradycyjnie zaprezentowali szczególnie wysoki poziom dyscypliny i zaangażowania w szkolenie wojskowe. W upalne południe, uczestnicy kursu wraz z opiekunami wymaszerowali w kierunku Złotoryi, gdzie czekała na nich prawdziwa cywilizacja oraz klimatyzowany autokar.  I wakacje.

galeria: