BIAŁO-CZERWONE DLA PANI ZOSI
BIAŁO-CZERWONE DLA PANI ZOSI

Pani Zofia Karabczyńska z domu Łań, wdowa po ś.p. ppor. Stefanie Karabczyńskim, właśnie obchodzi 90 urodziny. Z tej to okazji delegacja złotoryjskich spadochroniarzy złożyła na ręce dostojnej Jubilatki bukiet biało-czerwonych róż oraz moc szczerych i gorących, z głębi serca płynących życzeń obfitości łask Bożych, dobrego zdrowia, pogody ducha oraz długich lat życia. Pani Zofia jest w mieście osobą powszechnie znaną i otaczaną głębokim szacunkiem, a to z racji ogromnej ludzkiej wrażliwości oraz przykładnego patriotyzmu. Pochodzi, co zawsze podkreśla, z ukochanych Podhorców na Podlesiu. Tam też była świadkiem ukraińskiego ludobójstwa.  Za sprawą powojennej wędrówki ludów  w 1946 roku, jeszcze jako nastolatka, u boku swojej mamy, byłej więźniarki KL Buchenwald, Józefy Łań  trafiła na Dolny Śląsk. Całe Jej dorosłe życie związane jest ze Złotoryją. Tu poznała powracającego z wojennej tułaczki przyszłego męża Stefana. Tu niebawem z tego związku urodziła się mi córka Elżbieta, która po latach zostanie specjalistą w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Pani Zofia początkowo pracowała w zarządzie miasta, a później już aż do emerytury, na którą przeszła w 1991 r., zawodowo związana była z poligrafią. W pamięci wielu  zapisała się jako inicjatorka budowy i niezwykle energiczna szefowa nowoczesnego, jak na ówczesne czasy, zakładu usług graficznych. Za sprawą Męża – żołnierza 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, patrioty najwyższej próby i wieloletniego mentora złotoryjskich spadochroniarzy, związała się ze środowiskiem  Trawersu. Zawsze, do póki zdrowie jej pozwało, w każdy możliwy sposób wspierała działalność patriotyczną skupionej tam młodzieży. Podobne zasługi miał Jej mąż, którego imię nosi dziś Wojskowy Klub Strzelecki „Baryt”. Szczególnie piękną kartę Małżeństwo zapisało w okresie stanu wojennego wspierając, nie tylko materialnie, wiele osób w trudnych życiowych sytuacjach, a nierzadko dotkniętych komunistycznymi represjami. Tak było też w przypadku rodziny, relegowanego w 1982 r. z wojska i objętego między innymi zakazem zatrudniana, sierż. Jana Kuska. Po latach, w tym szczególnym dniu, czymś naturalnym było, że to właśnie on przewodniczył spadochroniarskiej delegacji składającej życzenia Dostojnej Jubilatce.